Historia pilota • Teneryfa

Polski pilot paralotniowy na Teneryfie – jak zaczęła się moja historia

Polski pilot paralotniowy na Teneryfie – jak zaczęła się moja historia

Przyjechałem na Teneryfę na pięć dni. Bez planu, bez wielkich oczekiwań i bez myśli o przeprowadzce. Kilka tygodni później wróciłem z biletem w jedną stronę — i właśnie wtedy zaczęła się droga, która doprowadziła mnie do paralotniarstwa.

Przyjechałem na Teneryfę na pięć dni. Bez planu, bez wielkich oczekiwań i bez myśli o przeprowadzce. Kilka tygodni później wróciłem z biletem w jedną stronę — i właśnie wtedy zaczęła się droga, która doprowadziła mnie do paralotniarstwa.

Początki i pierwsze loty

Zdjęcie z jednego z etapów, kiedy paralotniarstwo przestało być tylko ciekawością, a zaczęło stawać się moją codziennością.

Jak wszystko się zaczęło?

Jak wszystko się zaczęło?

Przyjechałem na Teneryfę po raz pierwszy 15 grudnia – tylko na pięć dni, żeby odwiedzić znajomych i odpocząć. Nie miałem żadnego planu, nie myślałem o przeprowadzce ani o tym, że moje życie całkowicie się zmieni. Jednak już po kilku dniach poczułem, że to miejsce ma w sobie coś wyjątkowego. W tamtym czasie pracowałem w Polsce jako agent nieruchomości, ale coraz częściej zastanawiałem się, czy właśnie tak chcę spędzić resztę życia. Po powrocie długo się nie zastanawiałem. Kupiłem bilet w jedną stronę i 26 stycznia wróciłem na wyspę już na stałe.

Bilet w jedną stronę był prostą decyzją: jeśli naprawdę chcę spróbować życia na Teneryfie, muszę działać szybko, zanim pojawią się kolejne wymówki.

Pierwsze miesiące na wyspie

Pierwsze miesiące na wyspie

Początki nie były łatwe. Chwytałem się różnych zajęć i próbowałem znaleźć swoje miejsce. Pomagałem koleżance w biurze nieruchomości, pracowałem jeden dzień na myjni samochodowej, sprzedawałem wycieczki na ulicach i szukałem swojej drogi. Pamiętam, jak po dziesięciu godzinach pracy na myjni dostałem trzydzieści euro. Wtedy zrozumiałem, że muszę postawić sobie granice i znaleźć zajęcie, które będzie dawało mi nie tylko pieniądze, ale również satysfakcję. Nawet kiedy dostałem propozycję pracy ratownika w Siam Parku i praktycznie nie znałem hiszpańskiego, nie poddałem się — przetłumaczyłem ponad połowę podręcznika i ukończyłem szkolenie.

Moja pierwsza praca w paralotniarstwie

Moja pierwsza praca w paralotniarstwie

W trakcie kursu ratownika znalazłem pracę jako kierowca w firmie Airsports Tenerife, z którą współpracuję do dziś. Odbierałem klientów, kontaktowałem się z nimi, zawoziłem ich na startowisko, przygotowywałem sprzęt pilotom i pomagałem przy organizacji lotów. Po starcie zjeżdżałem na lądowisko, pomagałem spakować paralotnie i organizowałem transport kolejnych pasażerów. To była ciężka praca, ale dzięki niej codziennie obserwowałem starty, lądowania i życie pilotów od środka. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że niedługo sam będę siedział za sterami.

Droga do licencji

Droga do licencji

Z czasem rozpocząłem szkolenie i zdobyłem hiszpańską licencję pilota solo na Teneryfie. Zacząłem regularnie latać i zbierać doświadczenie. Później Damian, który otworzył szkołę Airsports Polska w Częstochowie, zaprosił mnie do Polski. Tam ponownie przeszedłem szkolenie na licencję solo, a podczas kolejnego wyjazdu ukończyłem kurs tandemowy. Na początku latałem głównie ze znajomymi i innymi pilotami, zdobywając doświadczenie. Kilka miesięcy później wykonałem swoje pierwsze komercyjne loty tandemowe — i tak zaczęła się moja zawodowa przygoda jako pilot paralotniowy.

Każdy lot jest inny

Każdy lot jest inny

Do dziś uważam, że nie ma dwóch takich samych lotów. Ogromne znaczenie ma pogoda, wiatr i warunki atmosferyczne, ale równie ważny jest pasażer — jego energia, emocje i nastawienie. Uśmiech, ekscytacja i radość osoby, która leci ze mną po raz pierwszy, sprawiają, że każdy start jest wyjątkowy również dla mnie. Po tysiącach lotów nadal czuję tę samą ekscytację, którą czułem podczas swojego pierwszego startu.

Ciągły rozwój

Ciągły rozwój

Paralotniarstwo to nieustanna nauka. Staram się regularnie odwiedzać nowe miejsca i latać w różnych warunkach, aby rozwijać swoje umiejętności i zdobywać kolejne doświadczenia. Wierzę, że dobry pilot nigdy nie przestaje się uczyć.

Lot, który zmienił wszystko

To mój pierwszy lot tandemowy jako pasażer z przyjacielem Martino. Właśnie wtedy poczułem, że nie chcę tylko patrzeć na paralotnie z ziemi — chcę naprawdę latać.

Latanie w nowych miejscach

Wyjazd do Maroka był jednym z tych momentów, które przypomniały mi, jak wiele jeszcze można się nauczyć. Nowe startowiska, inne warunki i świeża perspektywa budują doświadczenie pilota.

Uwielbiam się rozwijać

Paralotniarstwo to nieustanna nauka. Latanie w różnych miejscach i warunkach pozwala mi doskonalić technikę, podejmowanie decyzji i bezpieczeństwo każdego kolejnego lotu.

Po prostu kocham latać

Po tysiącach lotów nadal czuję tę samą ekscytację, którą pamiętam z pierwszego startu. Każdy pasażer, każda pogoda i każdy dzień w powietrzu są inne.

„Najlepszy pilot to najbezpieczniejszy pilot.”

„Najlepszy pilot to najbezpieczniejszy pilot.”

I właśnie tą zasadą kieruję się podczas każdego lotu — od przygotowania sprzętu, przez start, aż po spokojne lądowanie.

Zarezerwuj lot